Zacząć życie od nowa

Zacząć wszystko od nowa? Ile razy każdy z nas chciał, a ile razy  próbował? Zapomnnieć o przeszłości, zostawić za soba złe wspomnienia, obciążający balast, niepotrzebne przedmioty, którymi obroślismy, a które teraz tylko nas obciążają.

Zaczynałam „od nowa” gdy jako kilkunastoletnia dziewczynka wyjeżdżałam na kolonie. Wówczas z nową walizka, nalepszymi ciuchami, bez balastu codzienności, upominań rodziców, kłótni z siostrą – próbowałam być inną osobą, bardziej wyluzowaną, pewną siebie, przebojową. Ciągle byłam sobą, nowe totoczenie, ani nowe ciuchy nie miały na mnie żadnego wpływu.

Zaczynałam „od nowa” gdy rozpoczęłam naukę w liceum plastycznym. Już nie byłam uczennicą podstawówki, czułam się się artystką, inne priorytety, inni znajomi, inny styl i sposób bycia. To jednak było tylko młodzieńcze szukanie swojego miejsca w świecie.

Zaczynałam „od nowa” zrywając z chłopakiem, w którym ciągle byłam zakochana i postanawiając ponownie zostać jego dziewczyną. Miało być lepiej niż było wcześniej, ale romantyzmu pierwszych spotkań i pocałunków nie udało się nam już odzyskać.

Zaczynałam „od nowa” uciekając od mojego męża i oprawcy zarazem, wierząc, że życie bez niego, bez przemocy i strachu będzie nowym, lepszym życiem. Pierwsza ucieczka rozpoczęła tylko cykl rozstań i powrotów, który powoli zmieniał moje życie.

Zaczynałam „od nowa” gdy wracałam do Niego i próbowałam uwierzyć, że stał się innym człowiekiem, że w naszym małżeństwie nie będzie już przemocy, awantur, że staniemy się wzorową rodziną. Szybko jednak doświadczałam tego, że skumulona agresja nie rozpływa się w powietrzu, że ludzie się nagle nie zmieniają.

Zaczynałam „od nowa” gdy kupiłam mieszkanie, w którym zamieszkałam z dziećmi, w nowym miejscu, w nieznanym środowisku, próbując zapomnieć o przeszłości. Przeszłość jednak ciągnęła się za mną jak cień i nie pozwalała zapomnieć o sobie.

Zaczynałam „od nowa” gdy po raz drugi wychodziłam za mąż. Jest zupełnie inaczej, bo moja miłość jest niepodobna do tej pierwszej, bo człowiek, z którym dzielę życie jest zupełnym przeciwieństwem mojego pierwszego męża, ale ciągle jestem sobą i żaden dzień z mojego życie nie został wymazany ani zapomniany.

Nie można „zacząć od nowa” swojego życia, nie da się wyrwać kartek z przeszłości, można jedynie zacząć żyć inaczej, lepiej.

Nie można stać się nagle innym człowiekiem, można jedynie stać się lepszym człowiekiem, ale wszystkie zmiany wymagają wysiłku i czasu.

Trzeba starać się żyć tak, żeby nie próbować raz po raz zaczynać życia od nowa, żyć tak, żeby z usmiechem wspominać przeszłość i niczego nie żałować.

 

,,,,,,,
8 comments on “Zacząć życie od nowa
  1. Masz rację, że tak naprawdę nie da się zacząć wszystkiego tak rzeczywiście od nowa. Można zmienić wygląd, można wyjechać, można zmienić pracę, nawyki itp. ale to wcale nie oznacza, że uda się wymazać przeszłość i że naprawdę stajemy się kimś innym… Idealnie jeśli tej przeszłości nie musimy żałować i nie czujemy potrzeby zrywania z nią przez zaczynanie „od nowa”…

  2. W czasie naszej wędrówki przez życie dzieje się tak wiele… każde przeżyte doświadczenie po latach staje się blizną. Jedne dodają uroku, inne staramy się ukryć ale nigdy się ich nie pozbędziemy.
    Można żyć inaczej, od nowa, raczej, chyba się nie da.
    Pozdrawiam

    • Tak się utarło w nas przekonanie, o tym, że można zacząć życie, albo związek z tą samą osobą od nowa i chyba czasem chcialibyśmy wierzyć, że jest to możliwe. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

  3. Niestety, nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy ją zaakceptować i ostatecznie zamknąć drzwi. I pod tym względem jest to jakiś nowy początek, choć już z bagażem doświadczeń. Nie warto żałować czegoś, na co nie mamy już żadnego wpływy, trzeba po prostu postawić krok naprzód. Pozdrawiam :)

  4. Hej! :) Czasem wspominam coś z mojego poprzedniego życia / bo ja zaczęłam od nowa! / . Wspominam je z uśmiechem, jak film. Wiem, że to się wydarzyło, ale dzisiaj już nawet nie mogę sobie wyobrazić, że mogłabym tak żyć. Po prostu ja się zmieniłam. Tamto życie już do mnie nie pasuje i zrzuciłam je jak przykrótką sukienkę. Wiem, że było i wiem, że to wszystko było potrzebne, czegoś mnie nauczyło. Jak lekarstwo. Było gorzkie, ale skuteczne.
    Ja jestem ta sama, ale jednocześnie inna.
    Myślę, że zaczynając od nowa zrzucamy z siebie warstwę po warstwie, aż w końcu odkrywamy siebie.
    I wtedy zaczynamy od nowa, ale …… w drugą stronę.
    Jakoś tak. :) Pozdrawiam serdecznie! :)

    • Mam podobne odczucia, taka sama a życie zupełnie inne, ale nie nowe tylko właśnie inne. Najlepsza jest świadomośc, że to co się wydarzyło, a nie było dobre, już nie wróci w takiej samej formie. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>