List do Kobiety, która się boi

Jeżeli boisz się swojego męża/partnera ten list jest właśnie do Ciebie.

Jeżeli ze strachu przed nim nie robisz niczego, żeby tą sytuację zmienić, pobita nie idziesz do lekarza tylko maskujesz siniaki, ukrywasz prawdę przed najbliższymi i sąsiadami – rozważ odejście, ucieczkę w normalność. Przecież on Cię nie kocha, bo gdy kogoś kochamy – dbamy o niego, pragniemy jego dobra. Jeżeli jednak on Ciebie kocha, tylko nie potrafi inaczej, nie radzi sobie z emocjami – po Twoim odejściu, po Twoim „NIE!”  zrobi wszystko, żeby się zmienić, podejmie leczenie, albo psychoterapię, przestanie pić. Jeżeli Ty go kochasz – odejściem możesz go uzdrowić.

Ucieczka to ostateczność, ale tak najczęściej zaczyna się droga do wolności. Wierzysz swojemu mężczyźnie i wybaczasz, później znowu znosisz ciosy i przyrzekasz sobie, że nigdy więcej, że tym razem odejdziesz. Czasami uciekasz w nocy i czekasz na klatce schodowej albo u przyjaciółki, aż on się uspokoi. Dobrze, jeżeli masz gdzie pójść, chciałabyś już nigdy nie wracać do domu, ale przecież nie masz przy sobie dokumentów, pieniędzy, najważniejszych rzeczy, a wiesz, że gdy po nie wrócisz – on cię już nie wypuści. Poza tym wydaje Ci się, że nie możesz tak nagle odejść… jak miałabyś zacząć wszystko od nowa, co na to rodzina, znajomi? Musiałabyś im powiedzieć, przyznać się do porażki…

Jeżeli w Twoim życiu zdarzają się takie sytuacje, a jednocześnie wierzysz, albo usiłujesz wierzyć, że to się nagle zmieni, że będzie dobrze i po raz kolejny dajesz mu szansę – przygotuj się na odejście właśnie w spokojniejszym, przejściowym okresie. Tak na wszelki wypadek, tylko po to, żeby dać radę odejść na zawsze, gdy zła sytuacja się wróci, gdy poczujesz, że nie chcesz tak żyć.

Najpierw wyobraź sobie życie bez leku, bez przemocy, wyobraź sobie, że nikt Tobie nie ubliża, nikt nie krzyczy na Ciebie, nie podnosi ręki. Możesz bać się pająków, dużego psa, albo bandytów, ale nie osoby, z którą mieszkasz, z którą dzielisz życie. Pająk Cię nie skrzywdzi, duże, groźne psy nie biegają bezpańsko na wolności stanowiąc zagrożenie a bandyci zazwyczaj są ścigani i karani za swoje czyny. Dom to miejsce, w którym powinnaś czuć się bezpieczna, dom to azyl przed wszelkim złem. Jeżeli chcesz to poczuć, musisz stworzyć swój dom od nowa, bez osoby, która Cię krzywdzi.

Zastanów się, gdzie możesz pójść, gdzie możesz się zatrzymać, schronić, gdzie poczujesz się bezpieczna i on nie będzie cię nachodził, przepraszał, przekonywał, groził, szantażował. To jest niezwykle ważne, bo ucieczka w miejsce, do którego On przyjdzie po Ciebie następnego dnia nie ma sensu. Jeżeli nie masz takiego miejsca, ani oszczędności - znajdź schronisko dla ofiar przemocy.

Przygotuj swoje najważniejsze dokumenty, lekarstwa, które zażywasz, nawet zmianę bielizny, zapakuj, zabezpiecz, włóż do niewielkiej torby z najpotrzebniejszymi rzeczami, tak, abyś nie musiała po nie wracać, gdy zdecydujesz się na odejście. Dobrze gdybyś mogła zabezpieczyć gotówkę – chyba, że masz swoje osobiste konto, do którego On nie ma dostępu. Czy takie drobiazgi mają znaczenie, gdy wali się całe życie? Okazuje się, że mają, bo gdy uciekniesz – musisz na pewien czas odciąć się zupełnie od tego, od czego uciekłaś.

Nastawiona na odejście – poczujesz się pewniejsza siebie. Będziesz mogła obserwować z większym dystansem wasz związek i podjąć odpowiednie decyzje.

Jeżeli w Waszym związku są dzieci – pamiętaj, że one doskonale wyczuwają domowe nastroje, Twój lęk, Jego agresję i uświadom sobie, że są ofiarami. Dzieci potrzebują ojca, ale jeszcze bardziej spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Przygotowanie ucieczki z dziećmi jest troszkę trudniejsze, musisz zadbać o  ich dokumenty i podstawowe rzeczy, a ci najważniejsze, musisz być zdecydowana, bo stabilizacja dla dzieci jest niezwykle ważna i nie można im fundować emocjonalnej huśtawki.

Najlepiej by było, gdybyś to nie Ty musiała uciekać, ale on, gdy tylko podniesie na Ciebie rękę. Niestety nasze prawo ciągle jeszcze nie jest doskonałe, chociaż ofiara przemocy jest chroniona znacznie bardziej dziś niż dwadzieścia lat temu. Może jednak zdecydujesz się na zgłoszenie swojego problemu i założenie niebieskiej karty? To Twoje pierwsze „nie” na przemoc stosowaną wobec Ciebie, to oczywisty znak dla partnera/męża, że nie zgadzasz się być ofiarą. Masz do tego prawo, a nawet moralny obowiązek, zwłaszcza, jeżeli jesteś matką.

Życie jest zbyt piękne i nie możesz pozwolić na to, żeby jeden chory człowiek je Tobie zniszczył. Wiem, co mówię, wiem jak smakuje życie z człowiekiem, który kocha i szanuje, bez lęku, bez awantur, radosna codzienność przepełniona miłością. Warto o nią powalczyć.

 

 

,,,,,,,
17 comments on “List do Kobiety, która się boi
  1. Nie jest to takie łatwe, gdyby tak było kobiety by odchodziły bez problemu…
    A jeszcze z dziećmi ? Kwadratura koła…
    Dobrze ,że przynajmniej T poradziłaś sobie…
    Wszystkiego najlepszego :-)

    • Nie jest proste, ale życie z kimś kto nas bije i poniża jest trudniejsze. Dzieci? Właśnie o nie tu chodzi. Dzieci z rozbitych rodzin, wychowywane w spokojnej atmosferze mogą mieć znacznie lepsze dzieciństwo niż te wychowywane w rodzinach patologicznych, patrzące na przemoc i jej doznające. Dziękuję i pozdrawiam :)

      • Tak, masz rację, ale problemem dla takich kobiet jest podjęcie decyzji ,żeby odejść lub reagować prawidłowo. Znam taką , nic nie dociera i tak już pozostanie. niestety…

      • Zgadzam się z Tobą Roberto … dzieci są tu najważniejsze. Jeżeli kobieta nie umie ,nie chce walczyć o samą siebie, o swoją godność to już jej sprawa, ale o swoje dzieci powinna walczyć jak lwica. To dla dzieci jesteśmy wstanie wykrzesać z siebie nadludzką siłę by je bronić, chronić by zapewnić im normalne, przyzwoite dzieciństwo. Dlatego pewnie nigdy nie zrozumiem tych kobiet , które „postawione pod ścianę” przez jakiegoś sadystę, alkoholika czy innego patologicznego osobnika wybierają życie z nim zamiast za wszelką cenę ratować swoje dzieci.
        Poruszasz trudne tematy i chwała Ci za to :) Z niejednego pieca chleb jadłam i rozumiem co chcesz przekazać swoim pisaniem. Pisz dalej i powodzenia. Pozdrawiam :)

  2. Jak dobrze że mi życie tego oszczędziło i mam normalnego faceta …. Nie wiem czy dała bym radę biernie znosić agresję – nawet w imię miłości …. na pewno bym nie dała rady

  3. Bardzo mądre rady Roberto. Jestem pod wrażeniem. Oczywiście, że ucieczka od tyrana nie jest łatwa i prosta, ale czy życie z tyranem, ciągły strach, patrzenie na cierpienie dzieci są łatwe i proste? Wiele przeżyłam i wiem, że to, co zrobiłam po kilkunastu latach małżeństwa powinnam była zrobić już po roku. Odwlekanie nie ma sensu. Szkoda życia i zmarnowanego dzieciństwa dzieci z takich patologicznych rodzin.
    Kobieta powinna zrobić wszystko, co może, aby skrócić sobie i dzieciom cierpienia. Jeżeli nie robi tego, ze względu na siebie, powinna pomyśleć o swoim potomstwie i odważyć się na ucieczkę. Może trzeba wszystko przygotować, tak, jak napisałaś Roberto, ale wszystko jest możliwe, trzeba tylko zacząć coś zmieniać, nawet małymi kroczkami, jeżeli nie można przeciąć tego od razu.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Natalio – ja też zostałam z poczuciem, że powinnam była odejść znacznie szybciej i myślę, że każda kobieta, która zdecyduje się na odejście będzie żałowała, że nie zrobiła tego wcześniej. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

  4. Niedawno rozmawiałam z mamą mojej przyjaciółki, która po latach postanowiła odejść od męża. Nie z powodu przemocy, tylko dlatego że nie był on mężem w żadnym stopniu. Zdziwiłam się, że w końcu się zdecydowała na taki krok po tylu latach. Ciągle dawanie szansy nie pomaga. Jak powiedziałam jej, że jest jeszcze młoda, że ułoży sobie życie na nowo, odpowiedziała mi, że ona żyje już tylko dla dzieci. Wtedy zrozumiałam, że odejść faktycznie nie jest łatwo, kiedy chce się stworzyć dzieciom dom, w którym mają rodziców, a nie jednego z nich.
    /troche-ironii.blog.pl

    • Jeżeli w domu nie ma przemocy i awantur, które niszczą dzieciństwo i wpływają niszcząco na całe życie – warto dla dobra dzieci trwać w małżeństwie – nawet jeżeli ono jest dalekie od ideału. Należy jednak pamiętać, że łatwiej być dobrą matką szczęśliwej kobiecie.

  5. Roberto to są cenne rady dla kobiet,które znosząc poniżanie poniżają też siebie samą. Odejście to trudna decyzja, ale nie dla kogoś kto chce ratować dzieci i samą siebie. Potrzeba siły, ale właśnie w takich sytuacjach to dla kobiety siła napędowa do działania. Trzeba chcieć z całej siły dla dzieci i siebie. Jesteś właśnie takim przykładem i dobrze, że piszesz o takich sprawach, bo to jest motywacją do działania dla innych kobiet, które znalazły się w podobnej sytuacji.
    Pozdrawiam po długiej przerwie.

    • Dziękuję Olu za mądre podsumowanie.Lato to czas na przerwę od codzienności, ja również rzadko tutaj zaglądam. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>