Kobieta kobiecie pomoże pisząc bloga?

Czy pisanie bloga ma sens? Czy pisanie TEGO bloga ma sens? W necie jest tysiące blogów pisanych przez kobiety „po przejściach”. Czy naprawdę wierzę, że moje wynurzenia uratują jakąś kobietę przed związkiem z psychopatą? Czy mi nikt nie mówił, że Ten człowiek nie jest odpowiednim kandydatem na męża? Czy sama nie widziałam oznak tego, że nie będzie dobrym ojcem? Słyszałam i widziałam, ale jakby przez mgłę, jakby te wiadomości nie docierały do mojej świadomości, jakby nie dotyczyły mężczyzny, w którym byłam zakochana. Dlaczego pokochałam właśnie Jego? Czysty przypadek. Byłam w wieku, w którym dziewczyny szukają miłości, marzą o niej, czekają i w każdym mężczyźnie mieszczącym się w określonych normach dostrzegają kandydata na miłość życia. Byłam naiwną romantyczką, którą zachwycił seks i nie wyobrażała sobie, że mogłaby go uprawiać z kimś innym. Przecież spanie z mężczyzną trzydzieści lat temu najczęściej kończyło się zawarciem związku małżeńskiego (wystarczył ślub cywilny),  który dawał uprawnienia do wspólnego mieszkania. Tym bardziej, że szybko zaszłam w ciąż, a raczej „wpadłam”. Nikt mi nie powiedział, że prezerwatywa albo stosunek przerywany nie są najskuteczniejszymi metodami antykoncepcyjnymi.

Może więc moje pisanie nie jest nikomu potrzebne? Przecież dzisiaj nastolatki są lepiej uświadomione niż ich mamy i babcie, a uprawianie seksu nie ma nic wspólnego z założeniem rodziny. Tak samo, jak wspólne mieszkanie, które staje się coraz bardziej niezobowiązujące. Wygląda na to, że współczesny sposób na poznanie się ludzi przed ślubem jest naprawdę skuteczny. Gdybym ja trzydzieści lat temu zażywała tabletki albo miała wszczepionego implanta antykoncepcyjnego, gdybym bez żadnych zobowiązań i bez gorszenia kogokolwiek mogła pomieszkać z moim wybrankiem jakiś czas i gdybym jeszcze miała bardziej konsumpcyjny stosunek do życia, czyli taki współczesny – na pewno nie wyszłabym za Niego za mąż, ani nie wybrałabym Go na ojca moich dzieci.

Chyba jednak nie mogę zwalić całej odpowiedzialności na czasy, w jakich się wychowałam i zakochałam. Nie mogę, bo znam Kaję. Kaja jest przyjaciółką mojej córki. Śliczna, inteligentna i bardzo nieszczęśliwa dziewczyna, właściwie już kobieta. Zakochała się w mężczyźnie uzależnionym od narkotyków i hazardu. Po kilku latach wspólnego mieszkania (!), czyli szarpania się z Nim, odchodzenia i dawania kolejnej szansy – wyszła za Niego. Dlaczego to zrobiła? Nie była w ciąży, rodzina nie nalegała. Jest coraz gorzej a Ona nie odchodzi. Już nikt Jej do tego nie namawia, bo ile można? Czy gdyby Kaja przeczytała moje wspomnienia – zmieniłaby coś w swoim życiu? Oczywiście, że nie. Cudze historie niezwykle rzadko bywają przestrogą, chociaż często opowiadamy je „ku przestrodze” wierząc, że to pomorze. Zazwyczaj przestrogi wystarczają tylko w drobnych, codziennych sprawach, ale nie tam, gdzie głos mają uczucia.

Czasem marzę o tym, że jakaś kobieta pisze na moim blogu komentarz: „dziękuję za tego bloga, byłam z kimś podobnym do Twojego męża, ale gdy przeczytałam, jak może wyglądać moje życie z takim człowiekiem – odeszłam”. Marzenie naiwnej kobiety…

,,,,,,,
20 comments on “Kobieta kobiecie pomoże pisząc bloga?
  1. Jeśli dziewczę miało by choć trochę rozsądku i chęci przetrwania to wyciągnęła by wnioski z Twojego życia….A ja „wpadając” na nowego bloga zaczynam czytać od pierwszego wpisu….To tak jak poznawanie kogoś od podszewki…. Dom samotnej matki… i dalsze wpisy. Nie miałaś lekko a jesteś niewiele ode mnie starsza. Na początku miałam ochotę pod każdym Twoim postem dodawać komentarz ale dopóki nie przeczytam wszystkiego – wstrzymam się.

    • Jaga – nawet ja nie mam ochoty zaglądać do swoich starszych wpisów, więc tym bardziej dziękuję za ich czytanie. Czy nie za mocno kontrastują z nastrojem pięknych, czerwcowych i słonecznych dni albo z moim spokojnym, radosnym i szczęśliwym obecnym życiem? (odpukałam) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      • Blogi mają to do siebie że to „nasz kawałek podłogi” Jak się komuś nie podoba to może przestać czytać w każdej chwili,,,Przestań się przejmować innymi !!

  2. Witam.

    Nie mam partnera psychopaty, ani nawet nie jestem kobietą. Na bloga trafiłem kręcąc się po sieci. Podobnie jak ja bywasz u Luny i Natalii. Mam nadzieję, że wybaczysz to wtargnięcie.

    Nasunęła mi się myśl, że niewiele takich kobiet, czy nawet mężczyzn (oni również często żyją w toksycznych związkach) będąc z kimś zechce szukać blogów o właśnie takiej tematyce. Po co, przecież są w nich zapatrzeni. I nawet nie miłością. Myślę, że jest to chora relacja. Taka osoba nie myśli rozsądnie, okłamuje samą siebie. Przez jakieś niezdrowe uzależnienie, czy strach. Przynajmniej ja obserwuję takie reakcje. Dawniej u mojej matki, teraz często u matki mojego przyjaciela i u niego samego. Taka wyuczona bezradność, zależność od drugiej osoby.

    Mogę się mylić, jednak taka osoba z pewnością odrzuci prawdę. Przecież to jej nie dotyczy, jej facet jest inny. Typowe wyparcie.

    Za to swoim doświadczeniem bardzo możesz pomóc tym osobom, które postanowiły już coś zmienić. Taka decyzja wymaga wiele odwagi i wsparcia. Kto wie, może ktoś trafiwszy w Twe progi zastanowi się – jak ona to zrobiła, skąd wzięła na to wszystko siłę. A jeszcze lepiej – też chcę zmienić swoje życie. Możesz być taką motywacją, wsparciem. Niestety nic na siłę.

    Pozdrawiam.

    • Dziękuję za odwiedziny – to nie grzecznościowy slogan, ale odpowiedź na określenie „wtargnięcie”. Przecież gdybym chciała zachować dla siebie swoją przeszłość – nie byłoby mnie tutaj. Skąd wzięłam na to siły? Sama sobie się dziwię, zwłaszcza, że po tym wszystkim zachowałam radość z życia, ale na to nie mam niestety recepty. Masz rację w swojej ocenie zapatrzenia, które słusznie nazywasz chorą relacją, tylko jak widać z przykładu Kai ciągle ktoś zapada na tą ciężką chorobę. Pozdrawiam serdecznie i pukam do Ciebie :)

  3. Myślę, że przestrogi zwykle niewiele pomagają. Gdy dochodzi do tego miłość, to większości ludzi dostaje „pomroczności jasnej”, i są przekonani że u nich będzie inaczej, bo przecież kochają. I z tej miłości powoli godzą się na wszystko, co już dawno nie ma z miłością nic wspólnego.
    To smutne, ale każdy ma prawo wyboru. Z doświadczenia wiem, że nie warto mieszać się na siłę z pomocą i poradami. Pamiętam jak kiedyś znajoma na pytanie dlaczego jest ze swoim partnerem, choć jej nie szanuje, odpowiedziała, że właśnie takich mężczyzn lubi, ci grzeczni jej nie interesują.
    Mogłabym też tą sytuację porównać do dbania o swoje zdrowie. Gdy prosi się i tłumaczy osobie młodej, że palenie bardzo szkodzi jej zdrowiu, bo ma chore serce i nadciśnienie i do tego jest w grupie ryzyka zagrożonej zawałem, a ona ci odpowie, że czuje się dobrze i nie chce zmieniać swoich nawyków. To także jej wybór i choć zwykle ci co mają jakieś pojecie na ten temat wiedzą czym to grozi, to w żaden sposób nie można zmienić myślenia takiej osoby, aż do czasu gdy przytrafi się jakaś tragedia. I zwyczajnie jest już za późno na jakąkolwiek pomoc.
    Ktoś kto szuka pomocy, będzie się za nią rozglądał i pytał. Myślę, że powinnaś dalej pisać swojego bloga, jeśli choć jednej kobiecie dodasz odwagi w walce o siebie, to będzie to ogromny sukces :) czasami do niektórych zmian trzeba dojrzeć, a na to potrzeba czasu.
    Pozdrawiam Cię Roberto, bardzo serdecznie :)

  4. Myślę, że pisanie było potrzebne również Tobie. Blog nie był i nie jest tworzony tylko dla innych, ale właśnie dla samej Ciebie. Ja odczułam potrzebę pisania około rok temu i była to moja forma terapii w zmaganiu się z chorobą. Nie myślałam wtedy czy moje wpisy przeczyta 5 czy 30 osób. Każdy wpis to była ulga dla mnie. Myślę, że Twój blog to również takie rozliczenie z przeszłością, zamknięcie pewnego rozdziału życia. Pozdrawiam cieplutko.

    • Oczywiście A., że pisałam również dla siebie, ale swoją potrzebę opisania, próbę odpowiedzi na pytania: „dlaczego?” i „co by było gdyby?” już zaspokoiłam. Chciałabym przestrzec kobiety przed popełnianiem moich błędów, a przede wszystkim nakłonić do walki o siebie, do ucieczki z niszczącego związku. W tym wszystkim chodzi przede wszystkim o dzieci, które najbardziej cierpią i nie mają na nic wpływu. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

  5. Przeczytałam o tym, czy pisanie tego bloga ma sens i oburzyłam się w środku: jak to CZY ma? No jak to?!

    A tak już poważniej i spokojniej to chyba nie da się kogoś ostrzec, jeśli on nie jest na to gotowy. To jak mówić niemowlakowi, że nie może wkładać palców do kontaktu- z jednej strony Cię wyslucha, ale z drugiej nie zrozumie zagrożenia na tyle, by tego nie robić.

    Tak to już jest z uczuciami- nie są logiczne i często trzeba się sparzyć, by powiedzieć potem: „dość”. Śmiem także twierdzić, że niektórych z nas przyciągają takie „poranione dusze”. Dlaczego? To już chyba każdy powinien sam sobie odpowiedzieć, bo możliwości są miliony… pozdrawiam ciepło :)

    • Byłoby łatwiej, gdyby inni mogli wyciągać wnioski z naszych błędów, ale wówczas my też nie popełnialibyśmy błędów naszych poprzedników :)

  6. Nie bez powodu mówi się, że miłość jest ślepa – gdy uczucie jest silne, do zakochanej osoby nie trafiają ani żadne argumenty, tłumaczenia, przykłady ani nawet suche fakty. Sama też byłam w toksycznym związku (o wiele za długo) i dziś sama się sobie dziwię, jak mogłam tak długo i skutecznie ignorować, wypierać to, co widziałam i na co zwracało mi uwagę otoczenie…

    A jednak pamiętam historię pewnej kobiety, która była w bardzo podobnej sytuacji jak ja – i tak, wysłuchanie jej trochę otwarło mi to oczy. Co prawda to było już po tym jak podjęłam decyzję o rozstaniu, ale pomogło mi to o tyle, że zrozumiałam, że nie istnieje inne wyjście, on się nie zmieni, nie ma na co czekać ani o co walczyć… A z kolei takie blogi jak Twój, pokazują, że po takich doświadczeniach można znaleźć swoje szczęście i miłość, żyć dobrze i spokojnie, wyjść „na prostą”…

  7. Kobieta zakochana jest jak ślepa i głucha, zdaje jej się, że inni źle oceniają jej partnera, bo ona wie lepiej.. Roberto nawet jeśli żadna kobieta nie wyciągnie wniosków z Twoich przeżyć(choć pewnie jakaś mądra skorzysta.. ) to dla Ciebie jest to dobra terapia, możesz to z siebie wyrzucić, podzielić złe wspomnienia na ilość czytających i zrzucić z siebie ciężar złych wspomnień :)
    Pozdrawiam ciepło:)

  8. Hej! Tak naprawdę, to nigdy nie wiadomo czy i komu potrzebne nasze pisanie. Tak więc jeśli ktoś ma taką potrzebę, niech pisze.
    Pisząc nie wiemy nawet kto nas czyta, bo ludzie rzadko komentują. Jeśli jednak czytają, to widocznie coś ich wciąga, Tak samo jak piszących pisanie.
    To „coś” wie co robi! :)
    Lubię do Ciebie zaglądać! :)

  9. Pisz bo to pisanie jest potrzebne przede wszystkim Tobie … a jeśli przy okazji ktoś znajdzie w Twoich wynurzeniach coś dla siebie to super . Jeśli nie to też super bo to będzie oznaczać , że nie ma takich problemów jak Ty. :) Myślę ,że taka
    wiedza wypływająca z blogów, że inni ludzie również przeżywali podobne problemy, i mimo całego cierpienia przeżyli, może dodać siły i wzmocnić czytelnika. Pozwala zrozumieć, że nie jest sam w tym, co przeżywa może też zainspirować go do poszukiwania rozwiązań własnego problemu i pracy nad swoim rozwojem. Tak więc jest sens byś pisała dalej . I pozwól by czytelnik sam czerpał z Twojego pisania to co jest mu akurat potrzebne :) Pozdrawiam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>